Ostatnie pięć dni było szalonym czasem – wypełnionym radością, entuzjazmem, miłością, ciepłem, ale też ogromnym zmęczeniem wynikającym z długiego czasu podróży. Dzisiaj, kiedy już wszyscy odespaliśmy niedzielno-poniedziałkową podróż, chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi przemyśleniami na temat Mikołajków na Kresach. Dlaczego? Bo to nie tylko „nasza” sprawa, całe to zamieszanie. Bez Waszego udziału w zbiórce nie byłoby czego zawozić, dlatego chcemy, abyście czuli się częścią tych niesamowitych spotkań na Wileńszczyźnie.

Świętego Mikołaja na Kresy zaprosiły dwie osoby – ksiądz Daniel Narkun, wikariusz parafii w Podbrodziu, oraz pani Alina Dzisiewicz – dyrektorka Centrum Pomocy Rodzinie w Giejsiszkach. Obydwoje byli nam już wcześniej znani z poprzedniej mikołajkowej akcji, ale tak się złożyło, że minionym roku oboje zmienili swoje miejsce pracy, dzięki czemu mogliśmy odwiedzić Busem inne parafie. Zarówno p. Alina, jak i ksiądz Daniel, są naszymi wielkimi Przyjaciółmi. Mimo że widzieliśmy się zaledwie kilka razy, czujemy się przy nich jak przy ciepłej cioci czy wujku, a ich placówki, czy parafie, są dla nas niemal tak bliskie jak kalwaryjska plebania. Może dlatego, że właśnie tak nas przyjmują – nigdy nie zapomnimy, kiedy w grudniu 2015 późnym wieczorem dojechaliśmy do Soleczników rozbitym przez dzika samochodem, spodziewając się co najmniej nerwowej reakcji tych, którzy kilka godzin na nas oczekiwali – a zamiast bury otrzymaliśmy gorącą herbatę, kolację, samochód zastępczy i żarty na rozluźnienie atmosfery.

Najbardziej w wyjeździe na Litwę podobało mi się to w jaki sposób zostaliśmy tam przyjęci. Uśmiech i dobro płynące od każdego kogo tam spotkaliśmy w połączeniu z dbałością o to abyśmy posmakowali tamtejszych specjałów były czymś naprawdę niesamowitym  😊 (Maksymilian)

Na wyjeździe na Litwę bardzo spodobało mi się z jaką dobrocią i miłością spotkaliśmy się podczas podróży i na miejscu. Niczego nam nie brakowało, myślę nawet, że dostaliśmy więcej niż sami od siebie daliśmy. Przed wyjazdem nawet nie pomyślałem co może mnie czekać, byłem przygotowany na ascetyczne warunki a w sobotnią noc czułem się jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Ogromnie się cieszę że mogłem jechać na ten wyjazd 😊😊😊 (Mikołaj)

W tym roku udało nam się przygotować 230 prezentów indywidualnych – wszystkie one trafiły do dzieciaków, dając im mnóstwo radości. To, że wystarczyło tych pięknie opakowanych podarunków i nie musieliśmy uciekać się do opcji awaryjnej pod tytułem „Pluszowy miś” ma ogromną wartość – wszystkie dzieci czuły się równie wspaniale potraktowane, zarówno w Giejsiszkach, jak i Podbrodziu oraz Korkożyszkach. Dodatkowo przekazaliśmy też kartonowe pudła z książkami, ubraniami, artykułami szkolnymi i pozostałymi zabawkami. Poza wymienionymi wcześniej miejscami kilka takich paczek trafi też do będącej już w stanie wygaszania szkoły w Rostynianach – naszej przyjaciółki z poprzednich lat. Słowem – dla każdego coś dobrego.

Najbardziej podobała mi się wizyta w Centrum Pomocy Rodzinie. Dzieci włożyły całe swoje serce w przygotowaniu dla nas występu. I oczywiście „herbatka” u p. Aliny, która zadbała o naszą masę i zrobiła najlepszy sernik pod słońcem. Podczas wyjazdu na Litwę zakochałam się… W Wilnie rzecz jasna. Architektura, widok z Góry Trzech Krzyży i Msza w kaplicy ostrobramskiej zostaną na długo w mojej pamięci. 🙂 Muszę też wspomnieć o starszych osobach, które z wielką radością patrzyły na swoich rodaków. Czułam, że są niewypowiedzianie wdzięczni Polakom za to, że pamiętają i pomagają. To był dobry, Boży czas! 😀 (Julka)

Dla mnie, oprócz wielkiej radości dzieciaków z prezentów i odwiedzin Św. Mikołaja, niesamowitym przeżyciem było spotkanie naszych rodaków, którzy byli ogromnie wdzięczni za pamięć o nich i którzy tak serdecznie nas przyjęli. Na każdym kroku czułam się wsród nich jak w domu, byliśmy jak jedna wielka rodzina 😀 Cieszę się, że mogliśmy pokazać im, że o nich pamiętamy i troszczymy się o nich. W końcu jesteśmy jednym narodem, z jednej Matki, naszej Polskiej Ziemi  😀 (Jagoda)

W Giejsiszkach, gdzie było trochę więcej czasu na spotkanie, dzieciaki przywitały Mikołaja pięknym występem – piosenki, tańce, wierszyki, a nawet przedstawienie o Czerwonym Kapturku były ich podziękowaniem i „zapłatą” za otrzymane prezenty. Włożyli w to całe swoje serca, czego nie dało się nie zauważyć. Recytowali i śpiewali zarówno w języku polskim, jak i litewskim, każdy jak umiał najlepiej. Mimo początkowej nieśmiałości, każdy wdrapał się na kolana św. Mikołaja i pokazał, jak potrafi zrobić znak krzyża.

W Podbrodziu i Korkożyszkach byliśmy na trzech Mszach świętych, tam ekipa także była „mieszana”. Wizytę Mikołaja połączyliśmy z dobrym słowem do dorosłych, niektórzy z nich bardzo oczekiwali wizyty „Młodzieży z Polski”, może nawet bardziej niż dzieci prezentów. Na jednej z Mszy razem ze scholą zaśpiewaliśmy „Hymn Światowych Dni Młodzieży” oraz „Barkę” – obydwa utwory sprawiły, że na twarzach obecnych tam osób zagościł szczery uśmiech. Po naszym wyjeździe dziewczyny ze scholi pytały księdza Daniela, czy może następnym razem oni mogłyby wybrać się do Polski? Nie wiemy, czy to zasługa całej naszej wizyty, czy tylko przystojnych chłopaków – tak czy siak – zadziałało! 🙂

Wyjazd na Wileńszczyznę miał też ogromne znaczenie dla naszej 13-osobowej ekipy. Planując akcję, wspomnieliśmy ks. Danielowi, że chcielibyśmy przyjechać z młodzieżą, żeby „popracować nad patriotyzmem”. Ta jednozdaniowa uwaga została potraktowana bardzo poważnie – dzięki czemu zwiedziliśmy Starówkę w Wilnie, odprawiliśmy Mszę świętą w Ostrej Bramie, odwiedziliśmy miejsca narodzin i chrztu Józefa Piłsudskiego oraz sporo dowiedzieliśmy się o historii Rzeczpospolitej. Po raz kolejny, gdy przyjechaliśmy z zamiarem obdarowywania, okazało się, że więcej dostaliśmy, niż podarowaliśmy. Ktokolwiek był kiedyś w takiej sytuacji wie, jak bardzo motywuje to do spłacenia długu wdzięczności wobec kolejnych osób. Dobro rodzi dobro.

Każdy taki wyjazd to też… okazja do rozmowy. Zwłaszcza w czasie jazdy samochodem. Gdy wiesz, że najbliższe kilka godzin na pewno spędzisz z tymi osobami, które siedzą obok, to jest okazja poruszyć nieco ważniejsze tematy. Bliżej się poznać. Paradoksalnie podczas jazdy, jest okazja żeby się na chwilę zatrzymać i porozmawiać. To też wielki plus tego wyjazdu dla nas, uczestników. (Maksymilian)

Dziękujemy, że dzięki Waszemu zaangażowaniu mogliśmy doświadczyć tych wszystkich pięknych chwil. Mamy nadzieję, że i w przyszłym roku włączycie się do zbiórki prezentów – bo my już jesteśmy pewni, że na pewno ją zorganizujemy! Bo warto!

Przesyłamy pozdrowienia wszystkich Kresowiaków, którzy czytają ten artykuł – wiemy, że obserwujecie nasze działania zarówno przez Facebooka, jak i stronę internetową. I za to też dziękujemy! Do zobaczenia!

Poniżej pełna galeria foto – kliknij w zdjęcie, aby ją obejrzeć:

Mikołajki na Kresach - przekazanie prezentów

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s